Może mi się tylko wydaje?

Tak, to jest możliwe. Nawet jeśli masz pewność, że nie. Każdy, kto zrobił detranzycję, kiedyś miał pewność, że jest TS – inaczej nie decydowałby się wstępować na tę drogę.

Pewnie wiesz jak to jest. Jednego dnia upierasz się, że już znasz swoje powołanie, zostaniesz lekarzem, idziesz na profil biologiczno-chemiczny, oglądasz ze zrozumieniem Dr House’a i Chirurgów… a drugiego nagle orientujesz się, że z Twojej pasji niewiele zostało i w sumie to wolisz zostać dietetykiem. Gdyby ktoś Ci powiedział wtedy, że wcale nie zostaniesz lekarzem, bo w klasie maturalnej zmienisz zdanie – wykpiłbyś go. A jednak to ten ktoś miałby rację.

Z tranzycją jest w pewnym sensie podobnie. Niektórym tylko wydawało się, że są TS, a z czasem okazało się, że ich transpłciowość przybrała zupełnie inną formę albo była spowodowana innym czynnikiem i przeminęła bez śladu. Są ludzie, którzy wkręcają się w transpłciowość – przeważnie to ci, którzy w ogóle potrafią się wkręcać.

Dlatego zachowaj ostrożność i nie rzucaj się na ślepo na hormony. Dobrze by było, gdyby udało Ci się znaleźć psychologa specjalizującego się w temacie, z którym udałoby Ci się szczerze i w zaufaniu porozmawiać. Takiego, który respektowałby Twoje poczucie płci i zwracał do Ciebie w odpowiedniej formie, równocześnie zapewniając Ci przestrzeń do bezpiecznego eksplorowania siebie. Prawdopodobnie ułatwiłoby wiele, gdyby to nie była osoba, u której masz nadzieję dostać hormony, a jeśli już – to żeby nie było tak, że boisz się coś powiedzieć, bo może przez to nie dostaniesz „zielonego światła” do dalszej tranzycji. Najgorsze, co możesz sobie zrobić, to iść się weryfikować u kogoś, przed kim od początku nie będziesz szczery. Diagnoza tego typu jest doświadczeniem bardzo intensywnym i łatwo możesz zapomnieć, kim jesteś i czego tak naprawdę chcesz, już nie mówiąc o wkręceniu się w pragnienia, których nie posiadasz.

Pamiętaj, że możesz nie być transseksualistą i świat się nie zawali. Ludzie to zrozumieją, tak jak zrozumieli inne Twoje zmiany ścieżek życiowych. I tak jak zawsze, Twoje życie się z powrotem naprostuje.

Poniżej kilka z powodów mylnego uważania się za osobę transseksualną (bywa, że kilka przyczyn współwystępuje ze sobą, dlatego najlepiej poczytaj o wszystkich).

Fetyszyzm transwestytyczny
Noszenie kobiecej (najczęściej) odzieży jest źródłem seksualnej przyjemności (niekoniecznie ograniczającej się do masturbacji, rozładowania napięcia i zdjęcia ubrań). Osobie wydaje się, że jeśli zmieni płeć, to będzie mogła wreszcie bezkarnie nosić upragnione stroje cały czas. Można to porównać do pragnienia innych fetyszystów, by służyli swoim Paniom w wymiarze 24/7. Potrzeba znika po podaniu Androcuru – leku blokującego testosteron i powodującego obniżenie popędu seksualnego. Z tego też względu Androcur bywa przepisywany już w ramach diagnozy.
Transwestytyzm o typie podwójnej roli
Wielu transwestytów podwójnej roli to ludzie, którzy – zapytani o to, jak przeżywają swoją płciowość – mówią, że uważają kobiece (bądź męskie) stroje za bardziej wygodne, ładniejsze lub w inny sposób preferowane. Możność noszenia preferowanej odzieży i bycia postrzeganym jako przedstawiciel płci przeciwnej do biologicznej wyraźnie wysuwa się u nich na plan pierwszy. Bywa też, że w tej drugiej roli czują się pewniejsi siebie, odważniejsi, bardziej atrakcyjni społecznie. Chcieliby więc skorygować płeć, aby móc bez limitów realizować swoją potrzebę funkcjonowania w społeczeństwie jako osoba przeciwnej płci. Najczęściej nie odczuwają potrzeby pełnej korekty płci fizycznej.
Nieidentyfikowanie się z żadną płcią
Diagnozy transseksualizmu szukają często ludzie, którzy nie identyfikują się ze swoją płcią biologiczną, ale też nie identyfikują się z płcią przeciwną. Bliskie są im pojęcia takie jak agenderowość lub genderqueer. Nie tyle więc są mężczyznami lub kobietami przypisanymi do niewłaściwej płci, co chcieliby odciąć się od swojej płci biologicznej, a tranzycję traktują jako metodę oddalenia się od tego, co jest im obce. Problem pojawia się podczas diagnozy i procesu sądowego, kiedy muszą udowodnić – wbrew sobie i prawdzie – że są mężczyznami/kobietami w niewłaściwym ciele i z niewłaściwymi dokumentami. Zdarza się, że osoba „pomiędzy” lub „poza” przechodzi tranzycję, po czym zachodzi u niej spóźniona identyfikacja z płcią biologiczną.
Homoseksualność
Do klinicystów często trafiają osoby, które – dorastając przeważnie w bardzo konserwatywnym środowisku – nie są w stanie zaakceptować swojej nieheteroseksualnej orientacji, z którą mogą iść w parze cechy przypisywane przeciwnej płci biologicznej. Wydaje im się, że skoro np. podobają im się męscy mężczyźni, to oni sami są kobietami, szczególnie jeśli są delikatni i wrażliwi (zob. Androgynia). Korekta płci jest dla nich sposobem uniknięcia odium związanego z homoseksualizmem. W takiej sytuacji należy bezwzględnie podjąć terapię mającą na celu zaakceptowanie swojej orientacji, bo tranzycja skończy się porażką.
Androgynia
Androgynia to współwystępowanie cech psychologicznych przypisywanych obydwu płcią. Androgyniczni, delikatni i dziewczęcy chłopcy często opowiadają, że w szkole wołano ich „dziewczynkami”, „babami” albo kobiecymi imionami lub że słyszeli, że powinni być dziewczynkami. Dziewczyny z kolei są męskie, chciałyby się bawić z chłopakami i nudzą ich (często aż do pogardy) kobiece zainteresowania i rozmowy. Taka inwersja często (nie zawsze) idzie w parze z homoseksualną orientacją. W mniejszych miejscowościach i konserwatywnych społecznościach, gdzie role i cechy płciowe są wciąż bardzo podzielone, androgyniczną osoba ma poczucie bycia z zupełnie innej bajki. Może więc zacząć myśleć, że powinna tak naprawdę być przeciwnej płci i zacząć dążyć do skorygowania „błędu” – tak aby mogła wreszcie być sobą. W takiej sytuacji najlepiej jest zmienić otoczenie i nabrać dystansu do ról płciowych – może w tym pomóc również psychoterapia.
Bardzo seksistowskie, często przemocowe otoczenie
Często idzie w parze z przynajmniej lekką androgynią. Jeżeli w otoczeniu jest bardzo silny podział na to, co kobiece a co męskie, a dodatkowo któraś z płci jest traktowana z pogardą, wyróżniające się dziecko może mieć problem ze zidentyfikowaniem się ze swoją płcią. Przykładowo ambitna i pewna siebie dziewczyna może, przy sprzyjających okolicznościach, woleć odrzucić identyfikację z kobietą „od zmywania garów” i uznać, że wolałaby być mężczyzną, bo ten lepiej zarabia, więcej mu wolno i jest bardziej szanowany. Bywa też, że inteligentny i wrażliwy chłopak, dorastający w kulcie macho, nie umie się zidentyfikować z mężczyzną, bowiem boi się tego, obcego mu, przemocowego „gatunku” i nim pogardza.
Wzorowanie się na osobie transseksualnej
Często współwystępuje z innymi przyczynami. Osoba nastoletnia lub homoseksualna i jednocześnie homofobiczna (przykładowo!) spotyka kogoś, kto jest transseksualny i wydaje się dobrze z tym radzić. Podziwia tego kogoś i nieświadomie zaczyna się do niego upodabniać, doszukując w sobie transseksualizmu.
Okres dojrzewania
Zmieniające się ciało i konieczność zidentyfikowania z konkretną rolą płciową są trudne do udźwignięcia dla wielu nastolatków obydwu płci. Niektóre dziewczyny wstydzą się swoich rosnących piersi i okresu, a chłopcy – erekcji i nocnych polucji, zaś wzorce płci obecne w mediach mogą być dla nastolatka zupełnie obce. Jeśli do tego dołożą się inne przyczyny, jak na przykład seksistowskie otoczenie lub znajomość jakiejś osoby transseksualnej, dość łatwo jest o mniej lub bardziej przejściowy zamęt związany z własną tożsamością. Identyfikacji z transpłciowością sprzyja pojawienie się wielu nowych tożsamości spod parasola trans, na przykład demiboy, a także naturalna wśród nastolatków potrzeba natychmiastowego znalezienia swojej etykietki. „Jestem agender lub demigirl” – powie taki nastolatek, nie dając sobie kilku lat na to, aż proces identyfikacji z płcią dobiegnie końca.
Dramatyczne wydarzenie w życiu
Zdarza się, że ktoś odkrywa w sobie transseksualność („to było we mnie od zawsze, już w dzieciństwie czułam, że…”) wkrótce po tym, jak w jego życiu doszło do jakiejś ogromnej zmiany – przeważnie bolesnej. Trudno bezkrytycznie podejść do czyjegoś uświadomienia sobie, że jest się kobietą zaraz po przedwczesnej utracie swojej mamy albo do deklaracji „jestem mężczyzną” następującej w kilka miesięcy po gwałcie.
Doznawanie przemocy, zwłaszcza seksualnej, w dzieciństwie
Jedną ze strategii radzenia sobie z doznaną traumą jest całkowite odcięcie się od swojego ciała oraz bycia istotą seksualną. Można też odczuwać złość lub nienawiść wobec własnej płci (bo to „jej wina” lub bo jest zarazem płcią sprawcy). Niektórzy dążą do zapewnienia sobie komfortu, poczucia bezpieczeństwa i harmonii poprzez upodobnienie się do płci innej niż biologiczna. Odcięcie się od ciała i seksualności oraz upodobnianie się do innej płci mogą sprawiać błędne wrażenie, że jest się osobą transseksualną.
Spektrum autyzmu
Zauważono, że cechy autystyczne, takie jak trudności w kontaktach interpersonalnych czy męskie zainteresowania, występujące u biologicznych dziewcząt, mogą skłaniać dzieci do kontaktu z chłopcami, a w konsekwencji doprowadzić do zidentyfikowania się z płcią męską i chęci korekty swojej płci. Problem w tym, że u dorosłej osoby cechy autystyczne stają się trwałą częścią osobowości, a w konsekwencji i tożsamości płciowej. W efekcie wiele osób trans z autyzmem stara się na wszelki wypadek zataić swój autyzm przed diagnostą.
Zaburzenia nerwicowe (hipochondria)
Osoby znerwicowane, lękowe i lubiące czytać opisy różnych problemów, doszukując ich objawów u siebie, mogą wkręcić się właściwie we wszystko. Transseksualność jest na tej liście. Aby zobaczyć, jak to wygląda w praktyce, przeczytaj ten temat.
Dysocjacyjne zaburzenie tożsamości
Tak zwana osobowość mnoga, czyli współwystępowanie w jednym ciele dwóch lub więcej osób, które mogą być różnego wieku i różnej płci – często jako sposób poradzenia sobie z traumą. Dominująca osobowość może być płci przeciwnej do biologicznej, a niespójność jest błędnie interpretowana jako transseksualizm. Wbrew powszechnej opinii, dysocjacja nie musi być pełna, a osoby mogą wiedzieć o sobie nawzajem. Problem zaczyna się wtedy, gdy przynajmniej jedna z osób płci zgodnej z cielesną zaczyna reagować dysforycznie na zachodzące w trakcie terapii zmiany lub gdy zmieni się osoba dominująca. Bardziej niż tranzycja zalecany jest kontakt z terapeutą w temacie – niestety o to w Polsce ciężko.
Schizofrenia
Wśród wielu urojeń występujących podczas schizofrenii dość częste jest tak zwane urojenie zmiany płci, czyli przeświadczenie pacjenta o tym, że tak naprawdę jest konkretną (najczęściej) osobą płci przeciwnej do biologicznej. W przeciwieństwie do prawdziwego transseksualizmu, urojenie to jest podatne na leczenie środkami antypsychotycznymi.

Opisane sytuacje są uproszczone, nie stanowią też pełnego zbioru przyczyn rozważania korekty płci (pominąłem na przykład wpływ wychowania i stosunek do ciała). W rzeczywistości każda sytuacja jest inna i, jak kilkakrotnie podkreślałem, może stanowić wypadkową kilku różnych czynników.

To, co warto zapamiętać, to że jest wiele różnych przyczyn odczuć i doświadczeń, które wydają się świadczyć o transseksualności, ale wcale nie muszą. Jeśli popytasz na forum lub na grupie dla osób trans, prawdopodobnie powiedzą Ci „tak, też tak miałem, na pewno jesteś trans”. Problem w tym, że nie będzie tam osób, które też tak miały, ale nie są trans. Diagnozowanie się poprzez utożsamianie z narracjami osób trans, bez próby złapania szerszego kontekstu, przypomina niestety diagnozowanie u siebie różnych chorób poprzez czytanie ich opisów w Internecie.

Tak więc jeżeli po przeczytaniu powyższego tekstu masz wątpliwości, czy aby na pewno jesteś osobą transseksualną, najlepiej poszukaj doświadczonego specjalisty, który niejedną historię już usłyszał i z którym szczerze przegadasz swoje wątpliwości – najlepiej zanim jeszcze utwierdzisz się w przekonaniu, że na pewno jesteś osobą transseksualną i wyciągniesz każde, nawet najmniejsze doświadczenie, które będzie miało tego dowodzić.

Wielu ludzi zabiera się za terapię różnych swoich problemów dopiero po korekcie płci, obawiając się, że wzbudzą wątpliwości diagnosty lub że niezależny specjalista wygada gdzieś, że Iksiński ma to i to, więc diagnosta/biegły/sędzia odprawi Cię z kwitkiem. To drugie raczej świadczy o paranoi, natomiast to pierwsze owszem, jest prawdopodobne. Warto jednak pamiętać, że jeśli najpierw skorygujesz płeć, a dopiero potem poddasz się terapii jako np. osoba z autyzmem / borderline / dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości, to może się okazać, że Twoja tożsamość płciowa nagle ulegnie zmianie, Twoje widzenie siebie się zmieni, a wytęsknione zmiany okażą się ciężkim do udźwignięcia brzemieniem.

Czasami lepiej trochę poczekać niż zabrnąć głęboko w tranzycję, a potem ją cofać. Tym bardziej, że – jak z pewnością wiesz – niektóre zmiany są nieodwracalne.

No i zdecydowanie nie opłaca się traktować różnych zaburzeń jako nietykalne – i cierpieć z ich powodu – w imię ochrony swojej aktualnej tożsamości. A o tym już mówię Ci z własnego doświadczenia osoby, która naprawdę długo identyfikowała się (niesłusznie) jako TS, po czym rozpoczęła wreszcie skuteczną farmakoterapię i psychoterapię i czuje się teraz znacznie lepiej niż kiedykolwiek przedtem.